Trzeciego dnia udało nam się zerwać przed siódmą większą grupę biegającą, pewnie dlatego, że słońca było też więcej. Nie udało się jednak podnieść Miśka. Zaległ w gawrze jak podczas zimowego snu i końmi go nie mogliśmy ściągnąć. Ale sami plażę w porannym słońcu zwiedziliśmy i spotkaliśmy po drodze wiele cennych eksponatów wyrzuconych przez morze jak i tych, które do morza same przybiegają.
Po śniadaniu tradycyjnie trening na macie zapaśniczej. Trenowaliśmy rzuty i parter, żeby maksymalnie wykorzystać czas spędzony na macie. Poznaliśmy wtedy sekcje zapaśniczą ze Zgierza koło Łodzi trenującą wspólnie z kolegami z Kołobrzegu. Duże, silne chłopy jak dęby. Świetnie wyszkoleni. Z przyjemnością patrzyliśmy na ich trening tuż po naszych zajęciach.
Po obiedzie postanowiliśmy potrenować na plaży. Wiał dość silny wiatr więc fala na morzu była dość wysoka. Wykorzystaliśmy i to. Trening kopnięć i uderzeń w wodzie przy wysokiej fali jest dość zabawną ale i bardzo dobrą formą szkolenia. Nie wszyscy zdołali utrzymać właściwe pozycje walcząc z morzem, a i nie wszyscy te pozycje utrzymać chcieli. W sumie świetnie się bawiliśmy.
Po kolacji wybraliśmy się na wycieczkę do portów. Zwiedziliśmy wszystkie w Kołobrzegu. Dwa. Jachtowy i rybacki. W obydwu widzieliśmy ciekawe rzeczy. Ale bawiliśmy się lepiej w okolicach portu rybackiego, gdzie koncentruje się chyba kulturalne i towarzyskie życie tego miasta. Antonio otrzymał w tym miejscu swój pierwszy pocałunek z nieznajomą, z którą pląsał przy dźwiękach saksofonu czym wzbudzili ogólną radość i aplauz. Całe szczęście, że niewiasta miała mniej więcej tyle samo lat co Antonio i nie posunęła się dalej. Aż strach pomyśleć…Zjedliśmy lody, gofry, popatrzyliśmy jak tworzy się karykatury i zarabia 60 zł w trzy minuty i spodziewając się kolejnej deszczowej nawałnicy wróciliśmy do „Domu Rybaka”. Nie obyło się wieczorem oczywiście bez tropienia mafii (czyli zawsze Grzesia oraz kolegów lub koleżanek w różnych konfiguracjach). Tym razem zabawa przeciągnęła się jeszcze dłużej. Porządni obywatele (czyt. Daniel) postanowili chyba pozbyć się mafii raz na zawsze. Od postanowienia do czynu jednak daleko, więc zostało coś jeszcze na kolejne wieczory.
Strona główna
Kontakt
