Pobudka nieobowiązkowa o godzinie 6.30 zamiarem joggingu boso po plaży zerwała na nogi tłum ludzi (wszak gdzie dwóch Polaków to już ponoć tłok). Sensei Wojtek i Grześ przebiegli spory kawał po plaży. I jak w „Forest Gump” - woda leciała z każdej strony; rozbryzgując się spod ich stóp i lecąc z góry, bo padał deszcz. Ale twardzi byli i nie z cukru, więc żaden deszcz ich pokonać nie mógł. Z resztą co to za deszcz! Deszcz to był dopiero po południu! Wtedy to postanowiliśmy rozegrać na plaży mecz piłki nożnej. A przyszło to nam tym łatwiej, że plaża była pusta; no bo jak tu się opalać w deszczu?! Póki deszcz siąpił nieśmiało to nie przejmowaliśmy się nim. A kiedy zaczęliśmy się nim przejmować to było już za późno! Przemokło nam dosłownie wszystko, ale zabawa była przednia. Oblepieni już nawet nie piaskiem z plaży a błotem wróciliśmy do pensjonatu i …wtedy deszcz przestał padać. Lepiej późno niż wcale – powiedziała babcia spóźniając się pięć minut na pociąg.
Wieczorem niewielka grupa postanowiła sprawdzić jak toczy się życie na plaży po ciemku. W sumie przyjemnie. Zjedliśmy gofry, spróbowaliśmy swoich sił waląc gruchę…i kopiąc piłę…Zaniek ma ciężką rękę i mocno wali w gruchę, a sensei Wojtek potrafi najlepiej przykopać. Należałoby teraz napisać, że strudzeni dniem i wyczerpującym treningiem przedpołudniowym zalegliśmy w miękkiej pościeli i snem sprawiedliwych usnęliśmy szczęśliwi. Ale nie…Nic z tego! Mafia nie śpi! Adam „Imadło” Nowacki wprowadził obozowiczów w tajniki gry towarzyskiej „Mafia”. I się zaczęło! Daniel – wieczny dobry obywatel, Grześ – wieczny mafiozo! Gra nas tak wciągnęła, że skończyliśmy późno w nocy. Nie wszyscy doczekali poranka. Kilka razy!
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w Galerii.
Strona główna
Kontakt
